Podstawowe fakty
Ibogaina to substancja zawarta w krzewie iboga (Tabernanthe Iboga), który występuje naturanie w środkowo-zachodniej Afryce. Wesług doświadczonych użytkowników środków psychoaktywnych jest to najpotężniejszy psychodelik na świecie. Każdy, kto go przyjmował, uważa udział w sesji ibogainowej za najintensywniejsze doświadczenie swojego życia. Substancja ta jest jednak przy tym niezwykle łagodna. W odróżnieniu od LSD i innych syntetyków nie przytłacza swoim działaniem. Ludzie nie doświadczają pod jej wpływem ataków paniki ani epizodów psychotycznych. Nie udokumentowano wręcz ani jednego przypadku, w którym sesja ibogainowa wyrządziłaby komukolwiek krzywdę. Najgorszy możliwy scenariusz jest taki, że przez cały czas jej trwania będziesz z przerażeniem odpychał od siebie swoje własne myśli.

Mity i legendy
Choć wiedza o pochodzeniu ibogi zaginęła w mrokach dziejów, zachowało się wiele mitów na jego temat. W jednym z nich setki lat temu radośni nomadowie o ponadprzeciętnej inteligencji zapoznali z jego właściwościami osiadłe plemiona zamieszkujące zachodnią część Afryki. Legenda głosi, że owi koczownicy wyłonili się z dżungli w Kongo, nauczyli ludy prowadzące osiadły tryb życia, w jaki sposób należy przyjmować ibogę, a następnie powrócili do dżungli i nigdy więcej ich nie widziano.

Inna legenda głosi, iż pewnego razu młody myśliwy poznał właściwości tego krzewu za sprawą interwencji magicznego ducha. Pewien młodzieniec, który był najlepszym łowczym w całej wiosce, przez wiele dni tropił dzika. Zwierzę zaprowadziło go w rejon dżungli, gdzie nigdy wcześniej nie stanęła ludzka stopa. Gdy po kilku godzinach myśliwemu wreszcie udało się zakraść wystarczająco blisko dzika, z całej siły rzucił w niego włócznią. Zwierzę zmieniło się jednak w kłąb dymu. Kiedy młodzieniec pochylił się aby podnieść swoją broń, okazało się, iż utnkęła ona w korzeniu krzewu. Wykopał więc ów korzeń i go zjadł, wskutek czego wszedł w stan głębokiego transu. W jednej chwili ukazał mu się dzik, który przybrał postać ducha dżungli i ucznił z niego pierwszego szamana ibogainowego.
Kolejny z mitów mówi, iż iboga pochodzi z obszarów Wielkich Rowów Afrykańskich, skąd zdaniem genetyków wywodzi się również człowiek rozumny. Zgodnie z tą opowieścią iboga stanowiła naturalny element naturalnej diety pierwszych ludzi. Stała się katalizatorem dla ich świadomości i sprawiła, że stworzyli oni język, pojęcie czasu oraz poczucie własnego ja. Kiedy ludzie wyemigrowali z obszaru Wielkich Rowów Afrykańskich, zachowali mgliste wspomnienie ibogi, które po jakimś czasie powróciło w formie opowieści o Adamie, Ewie i Drzewie Wiedzy.
Osobiście uważam, iż jeśli genetycy mają rację i pochodzimy rzeczywiście z rejonu Wielkich Rowów Afrykańskich, można z powodzeniem nie zgodzić się z Terrencem Mc Kenną i podważyć jego teorię o tym, iż to grzyby halucynogenne były odpowiedzialne za narodziny świadomości u ludzi pierwotnych, a rolę tą sprawowała właśnie iboga.
Historia współczesna
Znacznie więcej wiadomo o tym, jak historia ibogi wyglądała w minionym stuleciu na terenie Gabonu. W latach dwudziestych XX wieku rytualne użycie tego krzewu gwałtownie zyskało na popularności, ponieważ najważniejsza grupa etniczna w tym kraju, Fangowie, zaczęła wchłaniać religię Bwiti, wyznawaną przez członków znacznie mniejszego plemienia o nazwie Matsongo. Jak głosiła legena Matsongo, wiedzę o tym, w jaki sposób należy spożywać ibogę, uzyskali od pigmejów.

Podczas okresu kolonializmu francuskiego, kiedy to europejscy kupcy zaczęli masowo przybywać na tereny zachodniej Afryki, zakładać obozowiska dla drwali i liczne ośrodki kupieckie, Bwiti stanowiło alternatywną ścieżkę duchową wobec znacznego wpływu obyczajów i religii katolickiej Europejczyków. Bwiti łączyło w sobie bowiem tradycyjny animalizm i kult przodków z chrześcijaństwem. Pozwalało tym samym swoim wyznawcom przetrwać w szybko zmieniającym się świecie i chroniło ich przed utratą toższamości.
Na Zachodzie natomiast, historia ibogainy obraca się w dużej mierze wokół trzech postaci. Pierwszą z nich jest Howard Lotsof, który w 1962 roku odkrył tą substancję przez przypadek i pozostał jej propagatorem aż do śmierci w 2010 roku. Lotsof przyjął po raz pierwszy ibogainę jako uzależniony od heroiny dziewiętnastolatek. Odbył niejako przez przypadek (gdyż ani on, ani chemik, od którego dostał on tą substancję nie mieli o niej żadnego pojęcia) intensywną, nieprzyjemną podróż wgłąb siebie, podczas której przeżył ponownie moment narodzin. Trzydzieści sześć godzin później wyszedł ze swojego mieszkania, przyrzekając sobie, że niegdy więcej nie przyjmie tej substancji. Kiedy jednak spojrzał w niebo, zdał sobie sprawę, że po raz pierwszy w życiu się nie boi. Co jeszcze dziwniejsze, nie odczuwał głodu heroinowego. Tak rozpoczęła się jego wieloletnia przygoda z ibogainą. Prowadził w późniejszych latach wiele sesji odwykowych z jej użyciem w Nowym Jorku. Mimo, iż ibogaina została wpisana na listę substancji zakazanych w USA, Lotsof propagował jej używanie i zastosowanie terapetyczne aż do śmierci.

Drugą z postaci nierozerwalnie związanych z historią ibogainy w zachodnim świecie jest Eric Taub, który budował sieć dyskrednie działających opiekunów ibogainowych. Od roku 1989 kiedy to po raz pierwszy usłyszał o ibogainie na jednym z wykładów Howarda Lotsofa, zaczał gromadzić informację o tej substancji. W 1992 roku poleciał do Afryki. Planował tam kupić tysiące dawek ibogainy i udać do parku Platzspitz (nazywanym również Parkiem Igieł) w Zurychu, gdzie gromadziło się dużo narkomanów, aby w ciągu jednej nocy wyleczyć z uzależnienia całą rzeszę ludzi. Plan ten jednak okazał się niemożliwy do zrealizowania. Po przybyciu do Kamerunu, który graniczy od południa z Gabonem, udało się mu znaleźć tylko jednego chemika, który potrafił wyekstrahować ibogainę z krzewu ibogi. Proces, który stosował ów chemik, był mało wydajny i wysoce kosztowny – jedna dawka ibogainy kosztowała Tauba 1500 dolarów. Kupił więc zaledwie trzynaście porcji i wrócił do USA.
W późniejszym okresie po kilku publikacjach w newageowych czasopismach zaczęli zgłaszać się do niego uzależnieni ludzie z prośbą o pomoc. Tak zaczęło się jego wielkie przedsięwzięcie. Gdy tylko kończyła się mu ibogaina, leciał do Kamerunu po więcej. Wkrótce jednak, pod koniec lat dziewięćdziesiątych sam założył labolatorium chemiczne, w którym można było dokonywać ekstrakcji ibogainy za mniej niż 150 dolarów za dawkę. Zaczął wytwarzać ją w dużych ilościach. Równocześnie zaczął prowadzić szkolenia dla innych opiekunów sesji ibogainowych. Wielu z nich było kiedyś nałogowcami. Taub pomagał im rozpoczynać samodzielną działalność po wcześniejszych naukach, w jaki sposób należy podawać ibogainę. Tak, w ciągu następnej dekady rozpoczęto organizować sesje ibogainowe na całym świecie: w Brazyli, Holandii, Kostaryce, Gwatemali, Tajlandi, Indiach i w Meksyku. Wiele wyszkolonych przez niego osób pracowało w ukryciu na terenie USA i Kanady. Pomógł wkrótce otworzyć oficjalne ośrodki na terenie Hiszpanii. W tym czasie przeszkolił mniej więcej 750 osób, a oni, utrzymując z nim bezpośrednią współpracę zorganizowały sesje dla tysięcy osób.

Taub od samego początku unikał rozgłosu w swojej działalności. Jego przeciwieństwem jest Dimitri Mugianis. Jak większość osób rozpoczynających działalność z ibogainą, był on narkomanem uzależnionym od opiatów. Poznał się z Taubem w 2002 roku, przeszedł sesję ibogainową i kompletnie uwolnił się od nałogu. Od tamtej pory głosił i rozpowszechniał wiedzę o tej substancji zyskując spory rozgłos. Mugianis przynił się bardzo do popularyzacji świadomości o ibogainie występując w wielu filmach i programach telewizyjnych.
Sesja ibogainowa
Typowa sesja ibogainowa trwa trzy dni. Przez pierwsze dwanaście godzin pozostajesz w łóżku i dla zewnętrznych obserwatorów wyglądasz tak, jakbyś po prostu w nim leżał. W rzeczywistości penetrujesz w tym czasie najglębsze zakamarki swojego umysłu. Niektórzy ludzie mają doznania wizualne, a inni po prostu dużo myślą. Przez następne dwanaście godzin doświadczenie traci stopniowo na intensywności. Po upływie około doby od rozpoczęcia sesji możesz chodzić, rozmawiać i jeść. Jesteś niezwykle wrażliwy. Wielu ludzi czuje się w tej fazie jak nowonarodzone dziecko. Następnego dnia twoje ego zaczyna się rekontruować, a ty znów jesteś w stanie funkcjonować w otaczającym cię świecie. Choć powrót do normalnego życia jest możliwy po dwóch dniach od rozpoczęcia sesji, większość ludzi decyduje się na to po upływie co najmniej tygodnia.

Zastosowanie ibogainy
Ibogaina szczególnie dobrze sprawdza się w przypadku osób uzależnionych i nadużywających opiaty i alkohol, ale działa także na tych, którzy mają problem z rzuceniem craku, kokainy, metaamfetaminy, nikotyny czy jakiejkolwiek innej substancji. Kiedy nałogowiec przyjmuje ibogainę, jeste w stanie odstawić uzależniający środek bez doświadczenia absolutnie żadnych objawów abstynencyjnych. Choć niektórzy pozbywają się głodu narkotykowego na stałe, w przypadku większości ludzi powraca on po jakimś czasie w nieco słabszej formie. Jeśli w tym kilkumiesięcznym okresie wolności nałogowiec zmieni swoje życie, może on oprzeć się nawrotom głodu narkotykowego i pozostać wolnym od nałogu.
Wiele osób decyduje się na przyjęcie ibogainy w celu przyszpieszenia swojego rozwoju psychicznego i duchowego. Substancja ta przenosi bowiem świadomośc do najgłębszych zakamarków psychiki i pomaga rozwiązywać problemy na poziomie nieświadomości. Może także sprawić, że poczujemy się w większym stopniu połączeni z uniwersalnym Istnieniem, które przenika cały wszechświat. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że takie psychodeliki jak ibogaina znakomicie sprawdzają się w roli dodatku do psychoterapii, medytacji i kontemplacji.

Wyznawcy religi Bwiti przyjmują mniejsze dawki ibogainy w postaci sproszkowanego korzenia krzewu ibogi. Dawki te wahają się w ilości około kilku łyżeczek proszku i powodują pobudzenie, wzrost energi i podekscytowanie. Takie dawki są używane między innymi do całonocnych rytuałów, podczas których używający ibogainę tańczą, śpiewają i modlą się. W większych dawkach, ibogaina przyjmowana jest przez wyznawców Bwiti tylko dwa razy w życiu, wtedy gdy zmagają się z ogromnymi problemami lub chorobami.
W przekonaniu szamanów ibogainowych, substancja ta pomaga w kontakcie z Bogiem, ale nie w sposób bezpośredni, ponieważ uważają oni, iż jest to niemożliwe, gdyż Bóg znajduje się zbyt daleko od żyjących ludzi. Pod wpływem ibogainy nawiązują kontakt ze zmarłymi, którzy stają się pośrednikami pomiędzy żywymi a Bogiem. Często również sami zmarli służą radą i pomocą.
Podsumowanie
Ibogaina wywiera cudowny wpływ na człowieka – zarówno wtedy, gdy ktoś przyjmuije ją, aby przerwać uzależnienie, jak i wtedy, gdy jest używana w celach psycho-duchowych. Wielu ludzi twierdzi, że całkowicie odmieniła ich życie. Nie należy jednak traktować jej jako cudownego leku na wszelkie dolegliwości.
Kluczowym elementem jest zawsze intencja użytkownika. Jeżeli człowiek chce uwolnić się od cierpienia, ibogaina może mu w tym pomóc. Jeśli jednak ktoś pozostaje przywiązany do swojego bólu, substancja ta przyniesie mu jedynie krótkotrwałą ulgę.
W niedalekiej przyszłości zamierzam odbyć sesję ibogainową i nie omieszkam oczywiśćie podzielić się z wami swomi przyżyciami.
Adres kliniki oferującej sesje ibogainowe w Holandii: http://www.iboga-experience.nl/
Inny potężny enteogen, roślinny nauczyciel to słynna Ayahuasca.
Spodobał Cie się nasz artykuł? Jeśli tak – pomóż nam i udostępnij go proszę na Facebooku czy gdziekolwiek indziej !!
Pamiętajcie też o naszym NEWSLETTERZE
NO CIEKAWE. Ale taka sesja ibogainowa może trwać 2-3 dni. Myslę że może byc to dużo bardziej intensywniejsze przeżycie niż po Ayahuasca ktora trwa przewaznie około 4 godzin. Mało raportów polskjezycznych z ibogainy jest w internecie ale na hyperreal cos tam znalazłem. Może fragment – wiem że długie ale dosyć ciekawe a mało konkretnych rzeczy na ten temat jest po polsku
“Po kolejnych 40-stu minutach zaczalem czuc dosyc typowe wejscie dla psychodelikow, szum w glowie, lekkie fraktale na scianach i halucynacje (tj. liscie zamieniajace sie w glowy zwierzat itp :-% )
Musze dodac, ze samo miejsce w ktorym odbywala sie ‘terapia’, bylo przepiekne, posiadlosc na srodku pustyni, dookola gory i przyroda, naprawde bajka. Gdy faza zaczynala wchodzic na dobre, a ja ledwo juz moglem stac na nogach, poprosilem tylko o zaprowadzenie mnie do lozka.
I zaczelo sie.
Zostalem sam w zupelnie ciemnym pokoju, wizje z kazda chwila zaczely sie robic coraz intensywniejsze. Moje najgorsze koszmary zaczely wychodzic z ciemnosci. Eksperymentowalem z wieloma psychodelikami, lecz nigdy nie doswiadczylem wizji tak realnych. Przez okolo DOBE doswiadczalem ostrych projekcji zwiazanych z moim zyciem, moimi decyzjami, i tych zupelnie losowych (z pierwszego punktu widzenia). Gdy wizje zaczely gluchnac, przyszla pora na chore przemyslenia dot. mojego zycia. Oczywiscie wszystko bylo bardzo chaotyczne i nie do konca trzymajace sie kupy. Lezac w lozku, w zaciemnionym pokoju, pod wplywem ibogi kompletnie stracilem poczucie czasu, gdyby nie osoby ktore sie mna opiekowaly, za chiny nie moglbym stwierdzic ile tam spedzilem, a spedzilem prawie 3 dni.
Po wyjsciu z lozka (i zalatwieniu sie, stracilem chyba 10kg, ah te toksyny :-% ) nastapila kolejna fala refleksji ( i lekkich oevow takze 😛 ). Dostalem strasznego ‘kaca moralnego’. Wyszedlem na dach i podziwiajac widoki pierwszy raz od niepamietnych czasow po prostu sie rozplakalem. Czulem straszna skruche, nie tylko przez nalogowe cpanie ale tez przez wszystkie zle rzecy ktore wyrzadzilem bliskim. Ogolnie, mimo zwraczenia, zawsze bylem emocjonalnym czlowiekiem, ale to co wtedy czulem bylo nie do opisania. “
Witaj Eryku, wybieramy się z żoną w tym roku na sesje ibogainowe w okolicach wiosny prawdopodobnie. Przygotujemy z tego wydarzenia obszerną relację w formie pisanej i wideo.
Pozdrawiam
Witam. Odbyła się ta sesja ibogainowa? Jest relacja?
Bardzo interesujacy temat 🙂
Pozdrawiam
Witaj, niestety nie byliśmy w Holandii w ibogainowej klinice jeszcze. Wybraliśmy dalszą podróż i byliśmy w Peru u szamanów Shipibo w zamian, aby na własnej skórze i głowie sprawdzić oczyszczające działanie wielkiej “purgi”. Ibogaina czeka…
Wiosną 2018 r przyjąłem ibogę, od tamtego czasu porzuciłem uzależnienia od alkoholu, nikotyny i gier komputerowych. Sesja odbyła się w Czechach, opieka profesjonalna psycholog i terapeuta (Polacy).
Można ich znaleźć na: http://www.ibogaina.pl
Pozdrawiam
Witam, w tym artykule nie ma adresu kliniki w Czechach.
Pozdrawiam
Kiedyś się tym ostro interesowałem, ale po tym co dowiedziałem się od znajomych wiem,że nigdy nie spróbuje. Raczej ejstem przeciwnikiem dopalaczy, i jeśli chce się dobrze poczuć to ide w sprawdzone rośliny. np. ashwagandha, cannabis sativa cbd , ziele damiany. Jak ktoś szuka takiego ultra porządnego relaksu i oświecenia polecam z kolei z konopiafarmacjapl olejek cbd z copaibą. moje najlepsze odkrycie. Daje mi taki spokój, wszystkie natrętne myśli się rozmywają na amen.
Witam.Jaki koszt terapii w Czechach ?
Jest fajny sklep który sprzedaje iboga
Dzień dobry jeżeli można prosić o informację Gdzie można nabyć kibo tkanina to bardzo byłbym wdzięczny.
Mam wielkie ogromne problemy z których nie potrafię znaleźć wyjścia potrzebna mi jest przerwa od nałogów.
Z góry dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam Dawid
Polecam sklep ibogaking.de